Dakota Suite

W sobotę, 21 marca, na jedynym koncercie w Polsce wystąpi zespół Dakota Suite pod wodzą największego melancholika Wielkiej Brytanii, wokalisty i songwritera, Chrisa Hoosona. Krakowski koncert będzie jedną z niewielu okazji do zobaczenia tej bardzo rzadko koncertującej grupy. Jak mówi Hoonson, granie na żywo jest dla niego "wciąż zbyt bolesne".
Twórcą i głównym odpowiedzialnym za projekt Dakota Suite jest pochodzący z Liverpoolu Chris Hooson. Dakota Suite to przedsięwzięcie bardzo osobiste, opowiadające o tragediach własnego życia oraz o wzlotach i upadkach ulubionego sportowego klubu Hoosona FC Everton. Jego muzyka daleka jest od wesołości, pełna melancholii, smutku, z bardzo oszczędnym użyciem instrumentów.
W recenzjach albumów grupy prasa pisała o "dźwięku łamiącym serca" ("Rolling Stone"), "spartańskich obrazach dźwiękowych" i "bardzo delikatnych obrazach" ("New Musical Express"). Dakota Suite bywa porównywane do naprawdę niewielu artystów i za każdym razem porównanie takie jest tylko połowicznie trafione: Songs:Ohia, Savoy Grand, Low. Recenzent serwisu Pitchfork wspominał: "Momentami Dakota Suite potrafi przebić nawet największych smutasów: American Music Club, Willa Oldhama czy Marka Kozeleka z Red House Painters. Ale trzeba przyznać, że od dawna żaden songwriter nie przełożył swej chorobliwej depresji w tak zaskakująco prostą, piękną płytę".
O ile na wcześniejszych swych płytach (wydawanych przez Glitterhouse) odnajdowaliśmy związki z alternative-country, klasycznym songwritingiem i folkiem, to na najnowszym krążku The End of Trying, wydanym przez Karaoke Kalk, słyszymy tylko fortepiany i wiolonczelę. Grupę wspomógł amerykański wiolonczelista David Darling, który wcześniej współpracował z takimi artystami jak Peter, Paul i Mary, Bobby McFerrin i Pierre Faure oraz reżyserem Wimem Wendersem przy filmach "Aż na koniec świata" i "Tak daleko, tak blisko". W 2002 roku Darling był nominowany do nagrody Grammy za płytę "Cello Blue".
Na tej płycie Hooson nie śpiewa już, gitarę odstawił w kąt i usiadł przy fortepianie, by w całkowicie nowy dla siebie sposób zaprezentować swą piękną muzykę."Nil satis nisi optimum", co znaczy "Tylko najlepszy jest wystarczająco dobry" to motto Hoosona, który ciągle opowiada nam o zdarzeniach ze swojego życia, które pomogły mu nieco bardziej wywlec duszę na światło dzienne i przede wszystkim pisać piosenki. Kiedy kilka osób z jego otoczenia zmarło, jego utwory stały się jeszcze bardziej stosowne do grania podczas pogrzebów. Głęboko smutne melodie i ból melancholii są również głównymi emocjami na płycie "The End of Trying". Nie mówimy jednak o smutku w sensie użalania się nad sobą. Anglikowi mieszkającemu w Leeds, za każdym razem udaje się wysłać niestabilnych ludzi w otchłań, ale nigdy nie ulegają oni kompletnemu zatraceniu i wiszą na krawędzi, trzymając się z całych sił tego małego arcydzieła.   

Re

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie plików cookies, prosimy opuść stronę lub zablokuj takie pliki w ustawieniach swojej przeglądarki.

x