Happy Pills

To polski zespół grający rock alternatywny spod znaku Pixies, Sonic Youth, czy Weezer.

Grupa wydała sześć albumów, które były dobrze przyjęte przez fanów, niemniej zespół nie odniósł komercyjnego sukcesu. Album Smile był również dystrybuowany w USA i prezentowany w tamtejszych stacjach radiowych.

Zespół został założony w 1993 roku w Swarzędzu pod Poznaniem.

Grupa rozpadła się w 2001 roku, po nieudanej wrześniowej wyprawie do USA (samolot, którym muzycy lecieli na koncerty został zawrócony z powodu ataku na World Trade Center 11 września 2001 r.). Po rozwiązaniu zespołu Mariusz Szypura założył Silver Rocket, Jacek Kąkolewski poświęcił się karierze radiowej, a Agnieszka Morawska wyjechała na stałe do USA.

W 2006 roku ukazała się składanka podsumowująca działalność zespołu, zatytułowana 17 Songs. Byli członkowie grupy (poza Morawską) występują ze sobą w efemerycznej formacji Dixies, wykonującej wyłącznie covery Pixies, koncertującej za każdym razem, gdy kolejny z muzyków ma urodziny.

W styczniu 2009 zespół Happy Pills wrócił z powrotem na muzyczną scenę.

Re

19 stycznia : UL / KR

Z końcem stycznia 2014 roku zespół UL/KR zawiesza działalność. Przedtem da serię pożegnalnych koncertów.
Trudno wskazać głośniejszy debiut w ostatnich latach w rodzimej muzyce niezależnej. Pojawili się właściwie znikąd, w marcu 2012, by z miejsca zawładnąć blogosferą, a mainstream szybko podłapał. Sypią się zaproszenia na festiwale, kluby pękają w szwach. Gazeta Wyborcza uznaje ledwo ponad dwudziestominutową płytę UL/KR za Płytę Roku. Antysingiel „Po tak cienkiem lodzie” już wszedł do kanonu.
Kwiecień 2013 - ukazuje się „Ament”. Niewiele dłuższy od poprzednika. Na dwa tygodnie przed premierą nakład CD jest wyczerpany. W lipcu okazuje się winyl, zawierający obydwie płyty. Obecnie także nie do dostania. Kolejny tryumfalny pochód po najważniejszych festiwalach przypieczętowuje sukces. Jesienią zespół pojawia się m.in. u boku zdeklarowanej fanki – Katarzyny Nosowskiej.
Styczeń 2014 to na razie koniec tej historii. Gorzowianie zagrają swoje ostanie póki co koncerty. By posłużyć się wytartym frazesem: znikają równie niespodziewanie jak się pojawili.
Nie pytajcie dlaczego.
Przyjdźcie posłuchać Błażeja i Maurycego.
Przyjdzie posłuchać s z c z ę ś c i a r z y .


bandcamp : facebook

25 września : Korekyojinn

 

KOREKYOJINN to grupa, złożona z najbardziej utalentowanych muzyków tokijskiej sceny avant/prog rockowej:
Tatsuya Yoshida to jeden z najważniejszych muzyków współczesnej sceny japońskiej. Założył RUINS and KOENJIHYAKKEI, jest członkiem ZENI GEVY, a grał również z ACID MOTHERS GONG, SAMLA MAMAS MANNA oraz w zespole PAIN KILLER z Johnem Zornem, który określił go mianem “niekwestionowanego mistrza perkusji japońskiego undergroundu”.
Natsuki Kido to lider i gitarzysta fenomenalnego BONDAGE FRUIT. Jego inny projekt, SALLE GAVEAU entuzjastycznie przyjęto między innymi na festiwalu “Rock in Opposition” w 2007 i w trakcie europejskiej trasy.
Mitsuru Nasuno, legendarny basista GROUND ZERO, ukazuje nieskończony potencjał formuły “power trio”. Nasuno znany jest ze swoich niesamowitych pomysłów w zespole ALTERED STATES i eksperymentów UNBELTIPO.
Utworzony w 1998 przez Tatsuyę Yoshidę, zespół KOREKYOJINN to prog-jazz-rock który na nowo definiuje “połamane”, polirytmiczne granie. Chociaż styl KOREKYOJINN z łatwością rozpozna każdy fan Yoshidy, to zespół na pewno stworzył własne oryginalne brzmienie. Trio z gracją i bez jednego draśnięcia tańczy na ostrzach noży, a ich wirtuozerska nonszalancja prowadzi w nieoczekiwane rejony, gdzie prog-rock i współczesny jazz tworzą razem zapierający dech w piersiach, futurystyczny amalgamat.

„Mogliby nauczyć dowolną liczbę współczesnych brutal-progowych kapel (Lightning Bolt, Guapo, Flying Luttenbachers, itd.) składania dwunastu różnych partii w pięciominutowy kawałek w taki sposób, żeby nie wychodzić przy tym na: a) zdezorganizowanych, b) nieogarniętych, c) zbyt popieprzonych, żeby w ogóle tego słuchać” Pitchfork

„Wspólny projekt trzech najpoważniejszych graczy japońskiej sceny progresywnego rocka”
Prog Archives

 

www  youtube

1 października : Barn Owl

 

Duet Barn Owl tworzą Evan Caminiti i Jon Porras. Poznali się na Uniwersytecie San Francisco, a połączyła ich miłość do heavy metalu. Wkrótce okazało się, że ich muzyczne podobieństwa to również zamiłowanie do dźwięków medytacyjnych i psychodelicznych. Jako Barn Owl nagrywają od 2007 roku. To tytani pracy, którzy w przeciągu tych kilku lat oprócz 5 płyt, jako zespól, nagrali kilka albumów solowych, a także uczestniczyli w licznych projektach.
Muzyka eksperymentalna to nie tylko najprostszy, ale i najlepszy, sposób, aby opisać eklektyczny i nieustannie zmieniający się dźwięk Barn Owl. Etykietki, jakie do tej pory otrzymywała ich muzyka to m.in: minimal techno, horror soundtrack, droning desert blues oraz doom dub.
Nazywani są pilnymi uczniami Earth i Sunn O)), co jest nieco uproszczonym i krzywdzącym określeniem. Sami bardziej przyznają się do fascynacji Johnem Coltranem.
Brzmienie zespołu i instrumentarium, rozwijały się na każdym kolejnym albumie i nie ma w tym nic zaskakującego, gdy weźmiemy pod uwagę różnorodność ich inspiracji. "Początkowo, gdy Barn Owl zaczynało byliśmy pod wielkim wpływem amerykańskich minimalistów, ludzi takich jak Terry Riley, La Monte Young i Steve Reich. Połączyła nas ta muzyka. Byliśmy również zafascynowani stylizacjami Johna Fahey, Robbie Basho, Leo Kottke i kilku innych gitarzystów solowych. Wydaje mi się wiec, że połączyliśmy te dwa światy: minimalistycznej muzyki klasycznej i prymitywnej gitary akustycznej. " - wspomina Jon w jednym z wywiadów.
Na V, piątym albumie Barn Owl , Caminiti i Porras, po próbach współpracy z innymi muzykami, wracają do formatu duetu aby ponownie dźwiękowo odkryć siebie. Choć obaj wciąż wymieniają gitarę, jako podstawowy instrument, coraz więcej eksperymentują z klawiszami, automatem perkusyjnym oraz syntezatorami. Pomimo tych zmian w poszukiwaniach, to nadal stary, dobry Barn Owl, tworzący rozległe przestrzenie medytacyjnego zachwytu, drony, w których można się zatracić oraz przebijające się gdzieniegdzie melodie. Dzięki tej zmianie Barn Owl unika pułapki nudy, w jaką często popadają zespoły grające muzykę dronową lub ambientową. Gitary znikają z pierwszego planu, i stają się jednym z kilku elementów dźwiękowego krajobrazu.
Ich koncerty to jedna wielka niewiadoma. W wywiadzie dla magazynu PopUp mówili: "na koncertach lubimy grać godzinę bez przerw po to, by wywołać wrażenie zawieszenia w chwili. To również sposób na podtrzymanie koncentracji słuchaczy. Mamy też większe pole do eksperymentów w muzyce, gdy nie przestajemy grać, a przy okazji utrzymujemy słuchaczy w skupieniu. To dla nas bardzo ważne, by na koncercie wejść w rodzaj transu, trwać w nim jak w zamkniętym kole. Koncert w stylu rockowego zespołu, który rzuca żartami pomiędzy kawałkami, nas nie interesuje, wolimy przenieść umysły słuchaczy gdzieś daleko." Jeśli nie macie ochoty na żarty, a chcielibyście przenieść swe umysły gdzieś daleko, to klub Re 1 października będzie idealnym miejscem.

 

youtube  :  vimeo  

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie plików cookies, prosimy opuść stronę lub zablokuj takie pliki w ustawieniach swojej przeglądarki.

x